Nie znajdziesz księżniczki w burdelu...

2008-04-10 19:19:27

Czas trochę ogarnąć to co działo się przez ostatnie dni i miesiące. Czas przebudzić się z tego zimowego snu, który dla mnie okazał się koszmarem. Mało tego, że przytyłam ponad 15 kg, to nie tak ważne, bo z tym wiem jak sobie poradzić, walczę, schudłam już sporo, do "normalnej" wagi tj 48 kg brakuje mi jakiś 5 kg, zatem nie jest źle.
Najgorsze jest to co zrobiłam ze swoim życiem osobistym, nie będę się tu rozpisywać nad tymi żałosnymi wyczynami bo to nie ma sensu, powiem tylko, że schrzaniłam wszystko co mogłam. Tak wiele razy zawiodłam się na miłości, której tak bardzo potrzebuję, a jednocześnie jeśli już ktoś chce mi ją dać to uciekam tak szybko jak potrafię. Zawsze chcę tego, co nieosiągalne, spotykam się albo z facetami starszymi o 10 lat, albo z zajętymi lub po prostu ze skończonymi draniami. Ale ja po prostu chciałam mieć takiego chłopaka o jakim marzyłam, takiego księcia z bajki, z tym, że mój ideał jest dla mnie nieosiągalny. Nie zasługuję na niego. Jest jeden chłopak bardzo bliski takiego ideału, tylko że ja mu się nie podobam, traktuje mnie jak koleżankę i jestem pewna, że gdyby wiedział o mnie wszytsko to brzydziłby się mną. Brzydziłby się moją anoreksja bulimiczną, moją słabością, tym, że w poszukiwaniu miłości spałam juz z 3 facetami i tym, że nie potrafię kochać, choć tak bardzo bym chciała :(

Przechodzę zatem do sedna sprawy. Kończę z nierealnymi marzeniami o księciu z bajki, bo skończę jak Nastazja Filipowna z "Idioty" Dostojewskiego. Wracam do tego, co mi się należy, do tego na co zasługuję. Skieruję moje zainteresowania w kierunku mężczyzn, którzy bardzo chcą być ze mną. Nie są to rewelacyjni, inteligentni, szarmanccy i kochający prawnicy, ba, bardzo blisko im do stereotypowego skejta czy też nawet dresiarza. Ale to moje środowisko, ja jestem trochę inna niż oni, ale to tylko dzięki rodzicom, którzy zadbali o moje wykształcenie i którzy są i zawsze będą dla mnie ogromnym autorytetem. Jednak przeznaczenia nie da się oszukać.

KAŻDEMU TO, CO MU SIĘ NALEŻY. i koniec.


Pozbierałam się, więc niech się dzieje co chce, ja jestem silna, na drodze do perfekcji.

Ale się rozpisałam, a przecież i tak nikt poza Sylwusią tego nie czyta, ale dla takich przyjaciół warto prowadzić tego bloga :*

skomentuj (6)
Strona główna