Wróciłam. Moje życie bez Any nie ma sensu. wszystko co dobrego na mnie czeka, jest za ścianą, przez którą mogę przejść tylko z nią.
skomentuj (0)
Czas trochę ogarnąć to co działo się przez ostatnie dni i miesiące. Czas przebudzić się z tego zimowego snu, który dla mnie okazał się koszmarem. Mało tego, że przytyłam ponad 15 kg, to nie tak ważne, bo z tym wiem jak sobie poradzić, walczę, schudłam już sporo, do "normalnej" wagi tj 48 kg brakuje mi jakiś 5 kg, zatem nie jest źle.
Najgorsze jest to co zrobiłam ze swoim życiem osobistym, nie będę się tu rozpisywać nad tymi żałosnymi wyczynami bo to nie ma sensu, powiem tylko, że schrzaniłam wszystko co mogłam. Tak wiele razy zawiodłam się na miłości, której tak bardzo potrzebuję, a jednocześnie jeśli już ktoś chce mi ją dać to uciekam tak szybko jak potrafię. Zawsze chcę tego, co nieosiągalne, spotykam się albo z facetami starszymi o 10 lat, albo z zajętymi lub po prostu ze skończonymi draniami. Ale ja po prostu chciałam mieć takiego chłopaka o jakim marzyłam, takiego księcia z bajki, z tym, że mój ideał jest dla mnie nieosiągalny. Nie zasługuję na niego. Jest jeden chłopak bardzo bliski takiego ideału, tylko że ja mu się nie podobam, traktuje mnie jak koleżankę i jestem pewna, że gdyby wiedział o mnie wszytsko to brzydziłby się mną. Brzydziłby się moją anoreksja bulimiczną, moją słabością, tym, że w poszukiwaniu miłości spałam juz z 3 facetami i tym, że nie potrafię kochać, choć tak bardzo bym chciała :(
Przechodzę zatem do sedna sprawy. Kończę z nierealnymi marzeniami o księciu z bajki, bo skończę jak Nastazja Filipowna z "Idioty" Dostojewskiego. Wracam do tego, co mi się należy, do tego na co zasługuję. Skieruję moje zainteresowania w kierunku mężczyzn, którzy bardzo chcą być ze mną. Nie są to rewelacyjni, inteligentni, szarmanccy i kochający prawnicy, ba, bardzo blisko im do stereotypowego skejta czy też nawet dresiarza. Ale to moje środowisko, ja jestem trochę inna niż oni, ale to tylko dzięki rodzicom, którzy zadbali o moje wykształcenie i którzy są i zawsze będą dla mnie ogromnym autorytetem. Jednak przeznaczenia nie da się oszukać.
KAŻDEMU TO, CO MU SIĘ NALEŻY. i koniec.
Pozbierałam się, więc niech się dzieje co chce, ja jestem silna, na drodze do perfekcji.
Ale się rozpisałam, a przecież i tak nikt poza Sylwusią tego nie czyta, ale dla takich przyjaciół warto prowadzić tego bloga :*
...oczywiście się go nie dotrzymało. "nie chcę być z Tobą, masz dziewczynę, nie spotykajmy się, nie całujmy się, nie kochajmy się..." Gówno prawda, chcę, bardzo chcę, i to robię... Mimo, że sobie obiecuję, że tym razem już nie będę, wyrzucę go za drzwi i koniec, jeśli chce być ze mną to niech ją zostawi, i stara się o moje względy, o które, jak sobie obiecuję, łatwo nie będzie, kolejny raz gówno prawda. Tak bardzo potrzebuję miłości, aby ktoś się mną zaopiekował, kogoś kto byłby przy mnie i kto by mnie przytulał... Tylko czemu do cholery NIE wybieram spośród tych, którzy są dla mnie dobrzy, zakochanych którzy nosiliby mnie na rękach i dawali mi to czego naprawdę potrzebuję...? Każdy kolejny to co i raz większy drań... I zawsze kończy się tak samo, alkohol, papierosy, seks i zero szacunku do samej siebie. Ach gdyby tak można było cofnąć czas i wiedzieć wtedy to co teraz wiem... Głupia.
![]()
Dwa treningi dziennie, siłownia, tańce, dieta i jest! W ciągu tygodnia udało mi się znów zmieścić w stare jeansy (świeżo uprane!), te o których juz kiedyś pisałam :P rozmiar 25 ;> oby tak dalej, cholera CZEMU ZNOWU SA ŚWIĘTA?! po co to komu :[ nienawidzę świąt!!!!!
...psychiatryczny. Ja już na prawdę nie daję sobie rady sama z sobą. Chudnę, tyję, chudnę, tyję, piję, cały dzień siedzę i patrzę się w ścianę, albo spię...Jadę do rodziców we wtorek, może cokolwiek wróci do normy, może oni mi pomogą. Bo ja sama już sobie pomóc nie potrafię, nawet nie wiem jak opisać wszystko co się wydażyło...
U mnie nic ciekawego zupełnie się nie dzieje :) ani nie chudne ani nie tyje, chociaż cały czas dieta, z piciem tak umiarkowanie raczej :) czekam na ferie...
No właśnie. Jestem w kropce. Kocham go, za bardzo go kocham żeby zostawić ale jednocześnie jestem świadoma tego że on mnie nie szanuje, że ja będąc z nim pozbawiam się szacunku do samej siebie... Mogę mieć faceta, który będzie codziennie stał pod moim balkonem śpiewając serenady i trzymając bukiet 100 czerwonych róż, który będzie mnie karmił truskawkami bez względu na porę roku i nosił na rękach nawet jeśli będę ważyła tyle co dwa (a może nawet i trzy) wieloryby. Ale co z tego, skoro ja go nigdy nie pokocham, bo kocham Ciebie Alex! I nawet nie wiesz jak mnie ranisz!!! I dlaczego? Nie możesz po prostu powiedzieć "tak" lub "nie"? Mając nadzieję i łudząc się że jednak mnie kochasz o wiele bardziej ucierpię gdy w końcu zerwiesz zaręczyny. O to Ci chodzi?
What to do with my body?
Nawet rodzice którzy faszerowali mnie żarciem na siłę stwierdzili, że za bardzo się juz utuczyłam i zaczęli sugerować że czas schudnąć. Patrząc dziś w lustro uświadomiłam sobie, że moje zęby od kawy stały się żółte, cellulitis? nie pytajcie...włosy? rozjaśnione z czarnego na blond to stóg siana, ubrania? mieszczę się tylko w sukienki i jedne spodnie z czasów gimnazjum z których i tak wszystko się wylewa i jest mi po prostu niewygodnie.cera?pryszcze i popękane naczynka i przesuszona skóra. paznokcie? obleśne delikatnie mówiąc. Biust? obwisłe cycki.
I jak on do cholery ma mnie kochać takiego zarośniętego hipopotama?!?!?!?! IDIOTKA!
Więc lista rzeczy do zrobienia:
*manicure
*wosk
*wybielanie zębów
*regulacja brwi
*maseczki na twarz i włosy
*solarium
*i najważniejsze:
~dieta
~ćwiczenia
Nie wiem jak, kiedy i za co to zrobię ale muszę.Po prostu muszę.
Dla Niego. Idiotka.